Podróżniczo

Duchy Utrero

Brak wody to całkiem poważny problem. Zwłaszcza suchym i gorącym latem i zwłaszcza dla rolnictwa. Jest kilka metod by temu zaradzić. Jedną z nich jest wybudowanie tamy a wraz z tym utworzenie sztucznego zalewu. Za każdym razem trzeba rozważyć wszystkie “za” i “przeciw”, których jest całkiem sporo. Zapewne takich analiz dokonano budując zaporę wodną oraz tworząc zalew “Embalse del Porma” (hiszp.) niedaleko Bońar (Castilla y Leon).

Tama jest potężna i robi na mnie wrażenie za każdym razem gdy ją widzę. Różnica poziomu wody jest znaczna i bardzo łatwa do zaobserwowania- mała rzeczółka po jednej stronie jest wielkim jeziorem po drugiej stronie. No właśnie… to jezioro, to jezioro niezwykłe. Bo przecież przed wybudowniem tamy żyli tam ludzie, którzy w imię ogólnego dobra musieli opuścić swoje siedliska. Słyszałam już wiele historii o osobach, które nie chciały zostawiać dorobku życia pokoleń. Wiele tragicznych historii. Zapewne są one również źródłem historii o duchach. Podobno odkąd wybudowano tamę, w spokojne bezwietrzne dni i noce nad zalewem można usłyszeć bijące dzwony- dzwony z zalanych kościołów. Podobno widywano też i duchy we własnej osobie, a przy niskim poziomie wody nadal można zobaczyć iglice wież kościelnych.

Utrero3

Znając te wszystkie historie, nie moglismy nie zgodzić się na wypad ze znajomymi do jednej z takich wiosek. Wszystko szło dobrze do momentu wejścia na drogę do Utrero– naszej wsi docelowej. Od tego momentu czy to nasze marne szczęście czy też duchy uprzykrzały nam wędrówkę. Zaczęło się od drogi, która w obecnej porze przedwiosenno- deszczowej była jedną wielką głęboką błotnistą koleiną, przecinaną gdzie niegdzie mniejszymi i większymi strumykami. No nic, przeboleliśmy to, że będziemy brudni i z mokrymi nogami. Później okazało się, że 20 minutowy spacer to jednak górski spacer po błocie, trwający na dodatek 50 minut. Później było już tylko ciekawiej- skrót ze skakaniem przez strumienie, ciemne ołowiane chmurzyska, wiatr, deszcz i burza.

Utrero

W efekcie odczekalismy chwilę w Utrero (które okazał się dobitnie opuszczone i baardzo małe) i musieliśmy wracać, by zdążyć przed zmrokiem, który w górach, jak wiadomo, zapada wcześniej. Nie powiem, ulżyło mi, gdy w końcu znaleźliśmy się w samochodzie. Zdjęć za wiele niestety nie zrobiliśmy, ale nic nie szkodzi. To tylko kolejny pretekst by tam wrócić. A wrócimy na pewno. Opuszczone i nawiedzone wioski- jak dla mnie 10 punktów na 10:)

Utrero2

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s