O herbatach

Moja pierwsza sencha- sencha fukujirushi

Długo zbierałam się do tego wpisu… Raz, że grypa dwa, że o senchy nie wiem jeszcze zbyt dużo i bardzo chciałabym móc już coś mądrego napisać. Informacji do przebrnięcia jest tak wiele, że chcę przygotować osobny wpis. Jednak kiedy w torebce z moją pierwszą senchą zaczęło się przebijać spod liści dno, postanowiłam napisać coś, zanim herbata mi się skończy:)

Sencha z Shizuoki Sencha Fukujirushi

Herbatę tą dostałam kilka lat temu od znajomej w Finlandii. Ma więc ona już swój wiek, jednak wbrew wszystkim grzechom złego przechowywania, nadal nie zwietrzała.

Sencha Fukujirushi, pochodzi z Shizuoki. Kupiona była zaś w Teekauppa w Helsinkach. Z moich poszukiwań wynika, że jest to herbata typu fukamushi-cha.

***Dygresja: herbata produkowana metodą fukamushi… sami widzicie, że bez głębszych poszukiwań się nie da, bo co to jest metoda fukamushi? Im dalej tym ciekawiej:)

Metoda fukamushi polega na nieco dłuższym traktowaniu liści parą wodną. W wyniku tego listki stają się bardziej rozdrobnione, jednak ich kolor staje się bardziej szmaragdowy, a smak jest pełniejszy. (Tyle ma do powiedzenia strona teekauppa.fi… z użyciem translatora;)

Samą senchę fukujirushi określa się jako herbatę wysokiej jakości, zbieraną w maju o słodkim owocowym smaku.

Parzenie senchy

Zalecenia do parzenia to woda w temperaturze 60-70 stopni oraz czasy: I- 60-70 sekund, II- 20 sekund, III- 40 sekund. Ilości się nie doszukałam.

Moja sencha, ma bardzo rozdrobnione listki, intensywnie szmaragdowo- zielone i błyszczące. Widać w niej też pojedyncze gałązki. Susz pachnie intensywnie świeżą rześką łąką.

Susz

Przygotowałam trzy parzenia- 2 łyżeczki herbaty na czajniczek 200 ml.

I parzenie w 65 stopniach i 65 sekund. Smak świeży i warzywny, „zielony”. Napar zielonkawo-żółty.

Pierwsze parzenie2

Pierwsze parzenie

II parzenie- mój faworyt- 65 stopni i 20 sekund. Smak zmienił się na zupełnie słodki, choć nadal było czuć w nim warzywność.

III parzenie w 60 stopniach i 40 sekund. Najsłodsze ze wszystkich. Napar bardzo jasny i nie mial w sobie już z warzyw.

Trzecie parzenie

Herbata smaczna, bardzo dla mnie zaskakująca, bo po pierwszym parzeniu myślałam, że będzie ona już do końca smakowała „zielono”, jednak kolejne parzenia zupełnie temu zaprzeczyły.

LIscie po zaparzeniuç

I tak właśnie dosłownie żegnam się z moją pierwszą senchą. Jest to pozytywne pożegnanie bo już czekają na mnie herbaty przywiezione z Japonii. Ciekawa jestem jak wypadnie porównanie. No i mam nadzieję, że szybko uda mi się przygotować jakieś teoretyczne opracowanie, bo bez tego może być ciężko.

Źródła:

Theenglishtearoom.com

tee-blogi.fi

teekauppa.fi

Reklamy

2 thoughts on “Moja pierwsza sencha- sencha fukujirushi

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s