O herbatach

Sencha od yuicha.jp – pierwsza wielka niewiadoma z Japonii

Rychło w czas… prawie rok po wielkiej wyprawie do Japonii, a ja zaczynam opisywać herbaty wtedy przywiezione. Co się odwlecze to nie uciecze, prawda?

 

Co to za herbata?

 

Jest to sencha. Kupiłam ją na ryneczku rękodzieła w Tokio Monomachi. To był ciężki dzień z wielu przyczyn, koniec końców resztką sił dobrnęliśmy do ryneczku a tam jakimś cudem zauważyłam herbatę. Nie było wyjścia- trzeba było zrobić pierwszy zakup herbaciany w Japonii. Złapałam dwa opakowania i z uśmiechem podeszłam do młodej ekspedientki pytając się co to jest za herbata i jaka jest różnica między zawartością opakowań. Pani, z wielkim wysiłkiem i konsternacją na twarzy odpowiedziała mi: zielona herbata. Herbata parowana. A ta druga zapytałam? Zielona herbata. Herbata parowana.

_EWA2969 _EWA2968

Właśnie wtedy zrozumiałam, że nieznajomość japońskiego, to rzeczywiście spory problem. Jednak herbaty przygarnęłam.

Dzisiaj przedstawiam pierwszą z nich.

Z tego co zdążyłam różnymi mediami wydedukować jest to sencha fukamushi, najprawdopodobniej z Uji? Jeśli ktoś z czytelników ma tą supermoc i zna japoński, może będzie w stanie powiedzieć coś więcej?

Herbata jest marki yuicha. Która z tego co wyczytałam na ich stronie (na szczęście jest wersja angielska) jest częścią prawie stuletniej Tagashira Tea.

Niestety nie wiem nic więcej.

Herbata jest bardzo smaczna. Pierwsze otwarcie było niemal szokiem- kupiłam kakao! Pachniała zupełnie i całkowicie czekoladą lub kakaem. Dopiero gdy spojrzałam na listki upewniłam się, że to herbata.

O Fukamushi sencha pisałam jakiś czas temu wlaśnie tak: Metoda fukamushi polega na nieco dłuższym traktowaniu liści parą wodną. W wyniku tego listki stają się bardziej rozdrobnione, jednak ich kolor staje się bardziej szmaragdowy, a smak jest pełniejszy.

Yuicha sencha ma bardzo ładny ciemno zielony kolor. Listki są drobne, płaskie i błyszczące. Najbardziej podoba mi się zapach:)

_EWA2972

Przygotowywałam ją na wiele różnych sposobów. Parzenie na zdjęciach to jednorazowe parzenie w temperaturze 80 stopni Celsjusza (temoeratura to jedyne co z łatwością zrozumiałam z opakowania), około łyżeczki suszu i 3 minuty.

_EWA2979

Napar po 3 minutach jest orzeźwiający, lekko słodki, lekko kwiatowy i lekko „zielony”. Kolor ma żółtawo- zielonkawy.

Przygotowałam też napar 3,5 ninutowy iiii… zrozumiałam dlaczego niektórzy nie dają się przekonać zielonym herbatom. Przeparzyła mi się. Była gorzka, cierpka, fuj. Chyba pierwszy raz zdarzyło mi się tak przykładowo przeparzyć herbatę.

_EWA2988

Co ciekawe, gdy używałam mniejszej ilości suszu- około pół łyżeczki i więcej wody- około 200 ml, takiego drastycznego przeparzenia nie osiągnęłam.

_EWA2992 _EWA2984

Zaparzyłam ją także metodą gongfu według zaleceń mojej poprzedniej fukamushi sencha. Pierwsze parzenie 65 stopni 65 sekund, drugie 60 stopni 20 sekund i trzecie 60 stopni i 40 sekund.

Pierwsze parzenie pachniało orzechami, ale było lekko cierpkie. Drugie było lżejsze i z odrobiną słodyczy, trzecie było zupełnie słodkie, ale straciło zapach.

Niezależnie od sposobu parzenia napar nie wychodził bardzo klarowny.

Muszę przyznać, że polubiłam tą herbatę i szkoda, że zostało mi jej tak mało. Z drugiej strony żałuję, że z racji niewiedzy nie mogłam więcej z niej „wyciagnąć”.

***

 Na koniec dwie sprawy około herbaciane- nowe tło: okiennica i dlaczego nie ma u mnie dobrej ceramiki.

 Na zdjęciach zadebiutowała okiennica. Wpadła mi w oko od pierwszego wejrzenia, zwłaszcza, że od dłuższego czasu szukam ciekawych „teł”:) na zdjęcia. Ale nie jest to pierwsza lepsza okiennica. Wypatrzyłam ją podczas ostatniej eskapady do opuszczonej wioski Camposolillo. Byliśmy akuart na sesji zdjęciowej (która przepadła wraz z naszym dyskiem twardym jakiś czas temu, więc raczej jej nie będę mogła pokazać…) i na ziemi, w zimnym kącie wypatrzyłam sobie okiennice. Była jeszcze jedna, większa. Ale i tak czułam się niepewnie zabierając do domu kawałek opuszczonego miejsca. Jesli niedługo się tam wybiorę, poszukam kolejnej.

_EWA2995

A dlaczego zapewne nigdy nie pokaże na Herbatniczku prawdziwych arcydzieł ceramicznych mistrzów rękodzielnictwa? Zwróćcie uwagę na piękne klejenie superglue na przykrywce. Daleko mu do tych pięknych wypełnień złotem szlachetnej ceramiki, które jakiś czas temu można było zobaczyć w popularnych newsach w internecie. Mam wspaniałe moce destrukcyjne jeśli chodzi o czajniczki, a w zasadzie pokrywki. W ciągu trzech lat kleiłam trzy przykrywki…. Po ostatniej pięknej katastrofie, Prywatny Hiszpan usiadł do komputera i zapytał: „Słuchaj, to może ja Ci od razu ze dwa kupie?”.

Na całe szczęście przeważnie posługuję się utensyliami w wersji ekonomicznej. Aż boję się pomyśleć co by było gdybym miała oryginalne naczynia wykonane przez artystę ceramika….

_EWA2974

Reklamy

6 thoughts on “Sencha od yuicha.jp – pierwsza wielka niewiadoma z Japonii

  1. Ano niestety tak to jest, parzy się zieloną herbatę wrzątkiem zostawia z fusami na piętnaście minut, a później… jakie to niedobre! 🙂 Na szczęście są takie miejsca (blogi jak ten), które uczą.
    Ciekawa herbata, czekam na kolejne opisy. Pozdrawiam 🙂

  2. Zielone japońskie to coś, co mnie ostatnio mega kręci 🙂 Wszystkie jakoś podobne do siebie, ale jak bardzo różne 🙂 A posmakowanie takiej niewiadomej, to jeszcze lepsze doznania, gdy nie wiemy czego tak na prawdę się spodziewać 🙂
    Pozdrawiam, Łukasz.

    1. No właśnie, niby wszystko zielone, a jednak…Mam jeszcze kilka do spróbowania:)
      A co niewiadomych to rzeczywiście fajna sprawa. Bardzo pouczające, ale czasem szkoda, że się nie wie:)
      Pozdrawiam!

  3. Piękna sesja zdjęciowa z moimi ulubionymi drzwiami, które okazały się okiennicą 😉 Zbieranie takich przedmiotów ma swój urok; nawet bym powiedziała, że jest poetyckie… Gdy myślę, co napisałaś o tej herbacie, zastanawiam się, czy czasami nie lepiej jest nic nie wiedzieć o danej herbacie – nie znać jej historii, pochodzenia czy plantatora? może wtedy smakowanie jej nabiera innego wymiaru? 😉

    1. Dziękuję! Zobacze czy uda mi się zdobyć jeszcze coś ciekawego:) Szykuje się przygodowe szukanie skarbów 🙂
      A co do herbaty, to jest całkiem fajna sprawa parzyć coś czego się nie zna. Nic nie zasugeruje smaku, niczego nie oczekujesz. Mi jedynie zabrakło tej wisienki na torcie, żeby doczytać i poznać później herbatę:)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s