O herbatach

Herbaty ekspresowe w saszetkach

Zupełnie zapomniałam o tych herbatach i gdyby nie wpis Joli, pewnie dalej leżałyby sobie w zakamarkach szafki. Ciekawy (??) wynalazek- herbaty instant, w saszetkach. Pierwszy raz taką widziałam w japońskim hotelu wystawione dla gości. W pokoju były czajniki do gotowania wody, a na dole herbata saszetkowa. Później dostałam też Matchę instant od Nestle i saszetkę z Maroka. Dzisiaj więc kilka słów i zdjęć na ten dziwny temat.

_EWA3241

 Matcha blend Ryokucha- Yemoncha
Matcha instant:) Ale czy to nie matcha w „pudrze”? No właśnie mam wątpliwości. Taka typowa matcha to taka zawiesina, a ta tutaj się rozpuściła w wodzie. Smak takiej saszetki na kubek wody był dość słaby, rozwodniony i miał podprażany posmak. Dostał ode mnie 7/10

 Irigome blend Houjicha- Iyemon cha
Po wsypaniu do kubka przypomina kawę zbożową i wyglądem i zapachem. Najbarziej przypomina mi słodki prażony ryż. Po zalaniu wodą staje się nieco mętna ale również się rozpuszcza. Smak również rozwodniony- słodki prażony ryż. Według mnie 6/10.

Nestle matcha instant
Całkiem sporo proszku w kolorze jasnej zieleni. Pachnie czekoladą matchową. Po zalaniu wodą pięknie się spieniła (tak jak kawy capuchino). Herbata rozpuściła się. Ta piana i piękny kolor to chyba jedyne zalety. Według mnie za słodka i za mleczna. Chociaż to kwestia gustu, bo Prywatnemu Hiszpanowi posmakowała. Dla mnie jednak takie 3/10.

 Au Lait Cha
Podejrzewam, że to herbata czarna. Z mlekiem. Kolor herbacianego proszku- typowa kawa instant z mlekiem. A nawet dużą ilością mleka w proszku. Pachnie zupełnie jak herbaty granulowane (takie słodkie ulepki owocowe). Po zalaniu nie odróżniłabym jej od kawy z mlekiem. W smaku dominuje śmietanka wymieszana ze słodką herbatą granulowaną. Nieco lepsza niż matcha instant, ale i tak takie 5/10.

 Gunpowder Al Ambar Sultan
Pierwsza marokańska saszetka iii to jest saszetka pełna gunpowdera. I to dokładnie pełna. Zdecydowanie nie jest to doza na jeden kubek, ale na jeden czajniczek. Mocno poskręcana, błyszcząca i pachnąca rybnie?? Po zalaniu łyżeczki wodą i odczekaniu 3 minut uzyskałam mętny, ciemno pomarańczowy napar. Smak i zapach lekko zielony lekko cierpki. Liście nadają się do powtórnego parzenia. Znałam już ten „niezaspecjalny” smak marokańskich gunpowderów (importowanych z Chin) więc to takie 5/10.

 Gunpowder Extra
Druga herbata z Maroka. Podobnie jak poprzednia to 12 g gunpowdera. Ten jednak w wersji „extra”. Liście są bardziej jednorodne i nieco mniejsze. W zasadzie to niemal taka sama herbata. Może zapach jest delikatniejszy? Ciężko powiedzieć. Też jej się dostaje 5/10.


Herbaty w saszetkach to niewątpliwie coś ciekawego do spróbowania. Nie wydaje mi się jednak abym została ich fanką i jeśli nie będzie jakiejś konieczności, to będę je omijała. Najlpeiej według mnie wypadała „zwykła” matcha instant, najgorzej matcha od Nestle, ale to jak zwykle kwestia gustów. A Wy macie jakieś doświadczenia z tego typu „herbatami”?

Advertisements

6 thoughts on “Herbaty ekspresowe w saszetkach

  1. uśmiałam się czytając Twój wpis – te saszetki wydają się być dla herbaciarza egzotycznym, niezrozumiałym zwierzem, którego nie wiadomo jak podejść i oswoić ani co z nim zrobić…Czy tu można mówić o delektowaniu się naparem? 😉 choć może warto te „dzikie stwory” zostawić nieoswojone- niech żyją w dzikiej głuszy herbacianego świata? 😉 Swoją drogą jednak te gunpowdery afrykańskie mnie zaciekawiły: liście się rozpuszczają? Ewo, a kto jest producentem tej „herbaty”?

  2. Bardzo fajny wpis! 🙂
    Chyba dzisiaj wypróbuję moją matchę instant z dodatkiem jakiegoś tam cukru… 🙂 Ciekawe czy będzie to matchopodobny puder, czy może bardziej uwypukli się sama matcha… ? 🙂

  3. Au Lait Cha, to rzeczywiście herbata czarna z mlekiem (znaki na opakowaniu mówią: „herbata czerwona o re”, gdzie „o re”, to japońska wersja „au lait”, uwielbiam to, co oni robią z obcymi nazwami 😉
    Piłem kiedyś tej samej produkcji matcha „o re”, też Blendy Stick i było fajnie, ale bardziej jako coś do popijania, niż herbata do delektowania się.

  4. Wiadomo, że wszyscy herbaciarze będą traktować te saszetki z przymrużeniem oka, ale… każdy by się chciał napić (chociaż małego łyczka) – co nie? 🙂

    A tak przy okazji – podobają mi się zdjęcia!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s