Wydarzenia herbaciane

Wiosenne święto herbaty

Dwa tygodnie temu w końcu dotarłam do jednej z madryckich herbaciarni. W końcu, po prawie półtora roku zamierzania się. Dotarłam iiii… okazało się, że “Powitanie wiosny” to też święto pożegnalne, gdyż właściciele krocząc swoją drogą herbaty wyjeżdżają na Tajwan… Ah!

_DSC6090_bn

Właścicielką “Un te con Alicia” jest Alicia, nasza Pani Nauczycielka z Hiszpańskiej Szkoły Herbaty. Do tej pory znałyśmy się tylko z konferencji skypowych. Alicia podczas Powitania Wiosny przygotowała nam Pu-er z 1980 Bonheur w stylu gongfu. Herbata ta została wybrana specjalnie przez projekt herbaciany: Hang-Jia Cha-Dao Research Society (Taiwan). Niestety nie miałam jeszcze czasu pokopać w inernecie by doszukać informacji na ten temat. Z tego, co opowiedziała nam Alicia, projekt ten zamuje się klasyfikacją herbat od początku (nie wiem czy chodzi tylko o Puery, czy o wszystkie herbaty…). Utworzyli 10 grup I do każdej z nich przyporządkowano herbaty- od tych “najłatwiejszych”, o najmniejszej energii -do tych wysublimowanych do których trzeba mieć wyszkolone podniebienie I które zawierają w sobie całe pokłady energii.

_DSC6091_color_DSC6092_color_DSC6093_color_DSC6094_color_DSC6097_bn_DSC6098_bn

Parzenie Alici było ostatnim- trzecim. Pierwsze natomiast przypadło Helenie. Helena przygotowała połączenie medytacji I ceremonii herbacianej. To ona prowadziła sesje Global Tea Hut w Madrycie. Na powitanie wiosny także wybrała Puera, ale jak określiła, to żaden specjalny, taki ze zwykłego sklepu. Jej parzenie było hmm… bardziej medytacją niż ceremonią (a może takie właśnie powinny być ceremonie??). Dopracowana dekoracja, detale, cisza, światło, kadzidło… Było to dla mnie coś zupełnie nowego

_DSC6046_color
Wiosenne święto herbaty
_DSC6047_color
Wiosenne święto herbaty
_DSC6056_color
Wiosenne święto herbaty

Do tej pory ceremonie (no może poza wyjątkami japońskimi) jeśli nie były bardzo uroczyste zawsze były radosnym, towarzyskim spotkaniem pełnym śmiechu, rozmów, wymiany informajci, nauki I herbaty. Helena przygotowała herbatę chyba w najbardziej medytacyjno- skupiony sposób jaki w życiu widziałam. Kiedy już wypiliśmy odpowienią ilość parzeń, Helena podzieliła się z nami 5 zasadami parzenia herbaty. Poniżej luźne nieprofesjonalne tłumaczenie (no I nie w kolejności… bo nie miałam jak zapisać):

1. Wszystko jest podzielone na dwie strony- prawą I lewą. Również cała ceremonia I własnie dlatego powinniśmy utrzymywać balans między stronami. To co po lewej podawać prawą reką I odwrotnie.

2. Każdy ruch powinien być do wewnątrz- czy to nalewanie wody czy sięganie po czarki. Zgodnie z zasadami Qi.

3. Czajnik powinno trzymać się ręką przeciwną do naszej “dobrej ręki” czyli praworęczni w lewej, leworęczni w prawej.

4. Herbatę należy nalewać z uspokojnym sercem.

5. Podczas ceremonii, zawsze powinno być się z herbatą I na niej skupić całą uwagę.

 Helena pokazała także jak trzymać poprawnie czarki oraz wspomniała, że wszystkie ruchy powinny być płynne, tak by wydawały się jednym ruchem. Ciekawe, prawda?

_DSC6055_bn
Wiosenne święto herbaty
_DSC6060_bn
Wiosenne święto herbaty
_DSC6059_color
Wiosenne święto herbaty
_DSC6062_color
Wiosenne święto herbaty

Kiedy już wdrożyliśmy się w nastrój medytacyjny skończyło się parzenie Heleny I nadszedł czas na moje.

Jakby to opisać: zgodnie z zasadą równowagi- po ciszy I spokoju nadciągnął chaos. Nie spodziewałam się do końca, że będę parzyła herbatę, więc nie miałam swoich utensyliów. Zalałam podłogę herbatą, morze herbaty mi ciekło po wszystkich możliwych stronach… Na szczęście niczego nie upuściłam, ale byłam żywą przeciwnością tego co przed chwilą pokazała Helena.

_DSC6064_bn
Wiosenne święto herbaty
_DSC6074_bn
Wiosenne święto herbaty

Nie zauważyłam nawet, że z morza herbaty nie rozlewałam całego parzenia, tylko dolewałam kolejne. Kiedy Helena mnie o to zapytała, nawet nie wiedziałam co odpowiedzieć. W sukurs przyszła mi Alicia, która stwierdziła, że jej mistrzyni herbaty tak robi by zachować ciągłość w parzeniach. Nie powiem, kamień spadł mi z serca, bo choć “technika” ta jest u mnie codziennością (zwłaszcza gdy parzę dla siebie I nie muszę nic degustować), to bardziej bym skłaniała się do tego że jest to błąd. Tak czy inaczej kolejny ciekawy aspekt parzeniowy do przedyskutowania.

Zaparzyłam Balhyo cha, która była dla wszystkich zebranych nowością. I jestem z siebie dumna, bo mimo tych wszystkich technicznych niedociągnięć, w smaku była idealna. W domu nie udało mi się tak jej przygotować, a te parzenia najbardziej przypomniały mi te, które przygotował Robert I które skłoniły mnie do zakupu tej herbaty. Pyszna! (Jeszcze kiedyś coś o niej napiszę, Polecam zajrzeć do wpisu Agnieszki o tutaj, gdzie herbata jest świetnie opisana)

_DSC6080_bn
Wiosenne święto herbaty
_DSC6083_bn
Wiosenne święto herbaty
_DSC6071_bn
Wiosenne święto herbaty

Jak już wspomniałam po mnie parzyła Alicia. Tak chyba miało być, bo po dwóch skrajnościach, jej ceremonia była bardzo odprężająco normalna.

 Szkoda, że przygoda z tą małą herbacianą grupką była tak krótka. Mam nadzieję, że jeszcze kiedyś uda nam się spotkać na herbacianym szlaku.

 

Reklamy

8 thoughts on “Wiosenne święto herbaty

  1. Jak powiem, że piękne zdjęcia, będę nudny… prawda? Non stop Ci to powtarzam… 🙂 Ale i tym razem powieje ode mnie nudą: Genialne fotki! 🙂 A i samo spotkanie zacne ^^

  2. Nie mogę, po prostu nie mogę nie zgodzić się z Łukaszem 😉 Zdjęcia są pięknie nastrojowe, a Ty Ewo wyglądasz cudnie i w bardzo herbacianym nastroju 😉 Wiesz, czasami w szaleństwie jest metoda 😉 czasami intuicja kieruje naszym zachowaniem, ruchem dając wyraz wewnętrznego piękna i mądrości… tak jak z Twoim niewylewaniem naparu z Morza…;) Cudowna relacja ze spotkania! 🙂

  3. Ja tylko potwierdzę – świetne zdjęcia i… na pewno nie było „aż tak źle”. Zaparzyłaś w swoim stylu i wyszło Ci „pysznie” więc, tak właśnie miało być. Moim zdaniem nie trzeba do końca naśladować „mistrzów” tylko wyrobić własną technikę i własną sztukę parzenia.

    Świetny wpis (tak przy okazji). Strasznie zazdroszczę! 🙂

    1. Zgadzam się! Każdy powinien znaleźć własną drogę herbaty:) Tylko czasem wydobywa się w duchu takie „Ach!” widząc jak fajnie wychodzą parzenia innym;)
      Dziękuję za wizytę!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s