O herbatach

One Cup of Tea i herbaty z Nepalu

W zeszłym tygodniu pisałam o herbatach w Nepalu. Dzisiaj zaczynam „degustacje” właśnie herbat nepalskich. I to zaczynam nie byle jak, bo herbatami od One Cup of Tea Agaty. Samą Agatę zaprosiłam do pomocy w tym wpisie jako źródło z pierwszej ręki. Zapraszamy więc do czytania!

One Cup of Tea

To herbaciane miejsce prowadzone przez Agatę- podróżniczkę, fotografa, etnologa i biologa (ornitologia to jej dziedzinaJ). Więcej o samej założycielce One Cup of Tea możecie przeczytać tutaj (a może nawet wybrać się z nią w podróż?)

Agata zainteresowała się herbatą już w liceum. Jak sama mówi, najprawdopodobniej wiązało się to z jej innymi „konikami”: etnobotaniką i szeroko rozumianym naturalizmem. Samą herbatę określa zaś jako z jednej strony powszechną, zwyczajną, z drugiej natomiast nieznaną, nieobliczalną, powiązaną z różnymi tradycjami i bardzo fotogeniczną.

Pośród licznych podróży tych dalszych i bliższych Agata odwiedziła też i Nepal, o którym marzyła od dziecka. Himalaje, wysokogórskie krajobrazy i wioski, poznawanie ludzi i kultury uzupełniły plany zwiedzania plantacji herbacianych i na szczęście udało się je zrealizować.

Owocem podróży do Nepalu jest właśnie One Cup of Tea. Jeśli będziecie mieli okazję warto jest podpytać się Agaty o samą wyprawę. Na zachętę zapytałam o najciekawszą poznaną/ widzianą rzecz herbacianą, którą okazał się zwyczaj „garderobiany” kobiet z niektórych plemion pracujących na plantacjach. Ubierają się one bowiem w tradycyjne stroje, złote klipsy w nosie, kolorowe sari nawet zbierająac herbatę. Podczas pewnego święta – dnia wspominania zmarłych, kobiety do świątyni przychodziły w czerwnych strojach i składały ofiary bogom z kwiatów, ryżu, mleka i pomarańczy. Tego dnia niektóre z nich na plantacji pojawiły się również w tych tradycyjnych, świątecznych strojach.

Agata miała także okazję poznać osobiście swojego dostawcę herbacianego. Choć wybrany przypadkowo, (pierwszy znaleziony w internecie, po dwóch tygodniach odpisał, że zaprasza i czeka) okazał się niezwykle życzliwym, otwartym człowiekiem o wielkiej pasji i sercu do pracy. Niemałe znaczenie ma też, że udziela się charytatywnie. Obecnie wspiera kobiety w trudnej sytuacji dając im zatrudnienie właśnie u siebie. Dba także o  rodziny swoich pracowników, dając im socjalne mieszkania i opłacając edukacje dzieci.

„Nie byłoby „One Cup of Tea” ani herbat, ani zapału do działania i opowieści gdyby nie… para tych wspaniałych ludzi: Anu i Andrew. To dzięki ich rodzinnej atmosferze i wielkiej gościnności u podnóża Himalajów na ich plantacjach zrodziła się iskierka pomysłu by… spróbować herbacianej przygody. By zaryzykować i pójść nowym herbacianym szlakiem.”

Obecnie w One Cup of Tea możemy znaleźć wybór różnych herbat z Nepalu. Są to przede wszystkim  herbaty całkowicie organiczne i ortodoksyjne, czyli produkowane zgodnie z wymogami cała i ducha. Oprócz tego powstają z pasji do herbaty i z chęci dzielenia się nią z innymi. No i powstają z liści rosnących u stóp Himalajów.

Spośród wszystkich, ulubioną herbatą Agaty jest Mystic Green a zaraz obok np. Gold Buds, White Mountain Spirit czy Silver Needles które mogą być ciekawsze i znaleźć więcej zwolenników. Jak mówi Agata: „Mystic Green pozwala mi wracać na plantacje – czuję w niej świeżość, zimno porannych mgieł i słońce przebijające się przez chmuryJ

Teraz, gdy już wiecie nieco więcej o tej ciekawej inicjatywie, zapraszam na „degustacje”, chociaż może lepiej powiedzieć na wspólne picie herbaty.

Mistic Green i Emerald Green

To dwie zielone herbaty. Zbiór 2016, obie to drugi zbiór- second Flush. Emerald Green jest zbierana maszynowo i prażona w pierwszej fazie produkcji, czemu zawdzięcza swój piękny kolor. Mistic Green z kolei jest traktowana nieco delikatniej, przez co w smaku wydawała mi się słodsza.

Emerald Green
Emerald Green
Mistic Green
Mistic Green

Obie herbaty zaparzyłam w kiusu wodą o tempertaurze 80 stopni. Czas pierwszego parzenia to 1,5 minuty. Emerald Green ma specyficzny słodkawy zapach, który prawdopodobnie zawdzięcza prażeniu. Jest bardzo wydajna i smaczna, pozostawiała świeżość w ustach. Po sześciu parzeniach nadal smakowała przyzwoicie.

Mistic Green z kolei smakowała trochę po japońsku. Jasnożółty napar pachniał i smakował zieloną rześką herbatą. Nie ukrywam, że to właśnie Mistic Green bardziej przypadł mi do gustu.

Obie herbaty doskonale sprawdziły się na „parzenie dla dwojga”

 

Agacie dziękuję za pomoc i odpowiedzi na pytania „mini wywiadu”:)

Reklamy

8 thoughts on “One Cup of Tea i herbaty z Nepalu

  1. Fascynuje mnie Nepal i historia związana z herbatami przywiezionymi przez Agatę :). A poza tym są świetne – część z nich miałem okazję pić na Zaparzaju. No o te genialne zdjęcia (jak zwykle) 🙂

  2. Ewa jestem zauroczona Twoim blogiem! Jest taki uspakajajacy i te piekne zdjecia! od razu przechodza w stan blogosci!
    Azja nigdy nie byla moim celem pozdrozniczym w pierwszej kolejnosc, od zawsze przyciagala mnie bardziej Ameryka Lacinska. Jendak moja przyjaciolka czesto po Azji podrozuje i opowiada cudne histore. Zbiegiem okolicznosci jest to, ze tez ma na imie Agata i tez jest biologie 🙂 Choc jak wiecie nie ma zbiegow okolicznosci!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s