O herbatach

Magia Hui Yuan Keng Shui Xian

Gdy tak niedawno wybierałam się na Boże Narodzenie do domu, nie wiedziałam, że będę miała tyle herbacianych niespodzianek. Jedną z nich była wygrana w konkursie Arti Unici wyjątkowa herbata- Hui Yuan Keng Shui Xian. W konkursie trzeba było postarać wytypować cenę za 8 gram Yancha pokazanej na zdjęciu. Traf chciał, że w miarę dobrze trafiłam i wspaniały herbaciany prezent szybko trafił do mnie:). Nadal świętujemy Nowy Rok Chiński i chyba nie mogłoby być lepszej herbaty, by to świętowanie ubogacić.

Zazwyczaj opisuję herbaty, które degustuję, z tą jednak zrobię wyjątek ponieważ jest ona doskonale opisana na blogu Arti Unici. Nie dość, że opis jest z pierwszej ręki, to jeszcze wszystko uzupełnione jest ciekawymi zdjęciami. Teksty do przeczytania tutaj oraz tutaj.

Niestety nic więcej nie jestem w stanie dodać, no może poza własnymi wrażeniami z degustacji, więc do dzieła:).

Pierwsze co mnie zaskoczyło to liście. Nie widziałam jeszcze takiego suszu. Na pierwszy rzut oka widać, że liście są duże i mają ciekawy kolor- pierwszym skojarzeniem były bardzo ciemne śliwki. Herbata pachniała pieczywem chrupkim, zbożami i śliwkami właśnie.

Przygotowałam ją z połowy zalecanej proporcji. Użyłam 4 g suszu na około 80 ml wody w temepraturze 100 stopni. Najpierw obudziłam liście. W sumie wykonałam 10 parzeń zaczynając od 10 sekund i na 1,5 minuty kończąc (z tym, że w 20 i 30 sekundach wykonałam po dwa parzenia).

Napar był bardzo ładny, herbaciany, pomarańczowy. Z kolejnymi parzeniami bladł, jednak nawet przy dziesiątym zachował sporo z charakteru.

W smaku odkryliśmy ciekawe zmiany- od pieczywa chrupkiego, nieco podprażanego, poprzez kwiaty aż do tonów nieco bardziej warzywnych i słodyczy.

Po zaparzeniu liście były zupełnie czarne i nadal mocno skręcone. Bardzo ciekawa herbata. Dziękuję Arti Unici za możliwość przeprowadzenia tej degustacji.

Jak już wspomniałam, była ona nagrodą w konkursie, jednak w te święta wygrałam jeszcze jedną wyjątkową herbatę… o tej herbacie opowiem więcej po zakończeniu cyklu „nepalskiego”.

(Tak nawiasem mówiąc, chyba zużyłam całe szczęście konkursowe na najbliższe dziesięciolecia… ale warto było!):)

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s