Herbaciany Elementarz

Luźne rozmyślania o ceremoniach herbacianych

Dzisiaj trochę rozmyślań wynikłych z ostatnich moich herbacianych spotkań i planów. Zapraszam!

Ceremonie…. wszędzie ceremonie….

Znacie się trochę na herbacie (albo i nie, ale ją lubicie) i inne osoby z Waszego otoczenia o tym wiedzą? Zdarzyło Wam się usłyszeć pytanie o „ceremonię herbacianą”? Nie wiem jak to jest u innych herbaciarzy (mniej lub bardziej wtajemniczonych), ja z pytaniami na temat ceremonii spotykam się dość często i szczerze powiedziawszy nie wiem za bardzo jak na takie pytania prosto i krótko odpowiedzieć.

„Umiesz przeprowadzić/zrobić ceremonię herbacianą?” „ A bo ja widziałam jak oni tam klęczą i potem jest pełno czajniczków” „A bo to długie jest” „A masz certyfikat?” „A jak się nauczyłaś”? „A to od tego są „sommelierzy”?”

Takie i wiele innych sformułowań można z łatwością usłyszeć. Są one dość kłopotliwe, przynajmniej dla mne, bo nie wiem jak je ugryźć. Bo o którą dokładnie ceremonię chodzi? I co to znaczy umieć przeprowadzić ceremonię herbacianą?

Najczęściej z tego co widziałam, mylone są degustacje, karty herbaciane i „choreografie” herbaciane z ceremonią japońską. (I to tak w bardzo dużym uproszczeniu). Sama często spotykam się z nowymi sposobami parzenia lub nowymi dla mnie ceremoniałami herbacianymi. Niektóre mogę jakoś sobie usystematyzować. Inne zaś nie dają mi się zakwalifikować w żaden sposób.

Co to jest ceremonia?

Według wikipedii (tak na szybko): „Ceremonia – termin z obszaru nauk o kulturze związany z takimi pojęciami, jak rytuał i obrzęd. Ceremonia stanowi skrajnie skonwencjonalizowany rytuał bądź obrzęd. Do przeobrażenia w ceremonię dochodzi w momencie, w którym pierwotne czynności rytualne/obrzędowe przestają stanowić dla ich uczestników jasny komunikat światopoglądowy (np. religijny); zaciera się sens działań, a najważniejsza staje się forma. Ceremonia koncentruje się wokół warstwy performatywnej – istotny jest wygląd uczestników, oprawa, okazałość dekoracji, odpowiednie gesty, wyważone słowa, ogólna elegancja itp. W przeciwieństwie do rytuału bądź obrzędu, ceremonia nie posiada mocy sprawczej, tzn. człowiek, który ją przejdzie, nie zostaje postrzegany przez członków społeczności jako ktoś, kto nabył odmienny status (np. status osoby dorosłej, ucznia).”

Nie czuję się na siłach by odpowiedzieć czym dokładnie jest ceremonia herbaciana, a czym nie jest. Jaka jest różnica między ceremonią herbacianą, a sztuką picia herbaty, a może to to samo? Czy gongfu- cha jest ceremonią herbacianą czy jest raczej sposobem przygotowania herbaty który można wykorzystać podczas ceremonii? Czy ceremonią jest picie herbaty na sposób marokański? Czy przygotowanie matchy przy pomocy chasenu w chawanie jest ceremonią?

Chyba to wszystko widziałabym bardziej jako sposoby- przepisy na przygotowanie herbaty, które jeśli wiemy jak, możemy podnieść do rangi ceremonii, lub w taką ceremonię je wpleść.

Przez te kilka lat mojej herbacianej drogi podglądałam wiele osób przygotowujących herbatę, ceremonii herbacianych zbyt wielu nie widziałam/ nie brałam w nich udziału.

Co więc jeśli nie ceremonia herbaciana?

Podzieliłabym to mniej więcej tak:

  1. Herbata codzienna, z torebki, sypana, bez mierzenia czasu, temperatury- dla ugaszenia pragnienia. Herbata pospolita, napój.
  2. Herbata jako akompaniament- podczas spotkań rodzinnych, spotkań ze znajomymi, do kawy, do plotek- przygotowywana dowolnie- w zależności od tego kto i dla kogo parzy.
  3. Parzenia „edukacyjne”- by pokazać, wyjaśnić zasady parzenia/choreografii herbacianej.
  4. Herbata przygotowana według specyficznych zasad- przestrzegając czasów, temperatur, używając naczyń- choreografia herbaciana, ale dla siebie.
  5. Degustacje herbaciane/karta herbat- herbata przygotowana jak wyżej według przepisu/ choreografii, na spotkaniu by porównać lub poznać smak herbaty.
  6. Karta/ degustacja techniczna- herbata przygotowywana w zestawie kiperskim według standaryzowanych zasad.
  7. Spotkanie herbaciane- herbata przygotowana mniej więcej według zasad/choreografii i stanowi ważny punkt w spotkaniu, jednak eksperymentuje się z nią, a rozmowy toczą się luźno i swobodnie.
  8. Ceremonia herbaciana- ceremonia według wszystkich norm i zasad, gdzie wszyscy uczestnicy wiedzą co i jak. Ceremonia z odpowiednią oprawą, w odpowiednim miejscu itd.

Może trochę to skomplikowane, ale według mnie ważne jest by nie mieszać tych sposobów picia herbaty ze sobą. Dobrze jest wiedzieć na co się wybieramy i w czym będziemy brali udział, nie tylko by nie spotkała nas niespodzianka, ale by odpowiednio się przygotować.

Pamiętam jak pierwszy raz widziałam parzenie gongfu- cha. Bez specjalnych ruchów, nasz parzący znudzony, bez specjalnej oprawy. Jedynie zestaw do Gongfu-cha i herbata, która wyszła wspaniała. Jednak pozostało pytanie: to już? Nie ma nic więcej? Otóż nie było nic więcej- zaparzono herbatę, bo taki był cel.

Z drugiej strony, gdy w Kioto pytałam o wyjaśnienia poszczególnych elementów urywka ceremonii herbacianej, sympatyczna gospodyni potrafiła opisać znaczenie każdego z nich – od wystroju miejsca, poprzez pojedyńczy ruch. Samo zaparzenie herbaty, jest jedynie elementem.

Podobnie było na jednej z ceremonii „medytacyjnych” na których ledwo wlaliśmy w siebie 17 parzenie któregoś z Puerów. Dopiero gdy nasza gospodyni skończyła parzyć, objaśniła dlaczego ma kwiaty, dlaczego ma kadzidło, dlaczego tak długo zwlekała z rozpoczęciem parzenia herbaty. Bez tego wszystkiego, cała ceremonia była jedynie odtworzoną choreografią.

Co możemy więc sobie przyswoić? Według mnie to głównie choreografię herbacianą oraz wiedzę o prawidłowych parametrach parzenia. Z opanowaniem ceremonii herbacianych i mam tu na myśli ceremonie z wielkich tradycji herbacianych, wydaje mi się, że jest już nieco gorzej- bez znajomości kontekstu kulturowego, znaczenia i wymowy poszczególnych ruchów, symboli elementów powiedziałabym, że nawet może to być nieosiągalne. (Chociaż dla chcącego….:)) Czy to źle? Wydaje mi się, że nie. A może właśnie w tym cały urok, że ceremonię herbacianą możemy przeprowadzić według własnych zasad i reguł? Będzie to nasza prywatna ceremonia, bo pełna znaczeń i zachowań ważnych dla nas.

A co z choreografiami herbacianymi? Ten temat wydaje się już nieco bardziej osiągalny. To też całe wielkie uniwersum, z którego warto czerpać i które warto poznawać.

Poniżej przedstawię kilka choreografii, by pokazać na jak wiele sposobów można przygotować herbatę.

Gongfu- cha (Chiny)

Gonfu- cha II (Chiny)

Herbata i medytacja

„Bowl tea”

Przygotowanie senchy.

Przygotowanie herbaty przez Berberów

Oraz kilka ceremonii herbacianych:

Japońska ceremonia herbaty według szkoły Enshu

Ceremonia Wu- Wo

Ceremonia koreańska

Podsumowując: jestem bardzo ciekawa, jak Wy drodzy czytelnicy widzicie ten temat. Może podpowiecie jak poradzić sobie z pytaniami o ceremonie herbciane?

Jaki jest Wasz stosunek do ceremonii i choreografii herbacianych?

Reklamy

10 thoughts on “Luźne rozmyślania o ceremoniach herbacianych

  1. Dla mnie gongfu cha, jeśli jest przeprowadzona przez odpowiednio ubraną i gestykulującą osobę, mówiącą to, co powinna powiedzieć, jest ceremonią. Ba! Nawet zgodne ze sztuką herbacianą zaparzenie zielonej herbaty w gaiwanie zamiast w zwykłym kubku jest już ceremonią, jeśli panuje odpowiednia dla ceremonii atmosfera skupienia i próby zrozumienia herbaty wraz z miłością do niej…

    1. Ciekawe spojrzenie. Nie zastanawiałam się nad tym, czy można podnieść zwykłą „szklankę herbaty” do rangi ceremonii. Teraz jak się nad tym zastanawiam, to w zasadzie tak. Dzięki:)

  2. Bardzo ciekawe przemyślenia i wnioski 🙂 Mnie też ostatnio temat zajmuje, ponieważ gdy myślę o ceremonii herbacianej to z tyłu głowy kołacze się przeświadczenie, że aby ceremonia herbaciana była ceremonią herbacianą w pełnym tego słowa znaczeniu – wymagana jest co najmniej kilkuletnia praktyka i nauka od ludzi, którzy ceremonią herbacianą zajmują się również nie rok i nie dwa, czyli od mistrzów. Świadomość stylu, świadomość każdego gestu i piękna forma wynikająca z wyuczenia… Hmmm… granica między jeszcze rytuałem a już ceremonią jest delikatna, ale myślę, że moje codzienne picie herbaty jest raczej rytuałem, który – nawet najzwyklejszą herbatą – bardzo sobie cenię i zamierzam kultywować 😉
    Ewo – przepiękne, pełne delikatności zdjęcia! ❤

    1. Dzęki Jola! Dobrze jest wiedzieć, że nie tylko ja mam „kakao” w mózgu odnośnie ceremonii i całej reszty:) Dobrą stroną tego wszystkiego jest to, że w zasadzie co herbaciarz to inne unikalne podejście. Dlatego picie herbaty chyba nigdy się nie znudzi:)

  3. W ChRL ogolnie dzieli się sposoby picia herbaty na 4 kategorie: Chadao 茶道 Droga Herbaty, Chali 茶礼 Ceremonia Herbaty, Chasu 茶俗 Herbaciany Zwyczaj i Chayi 茶艺 Sztuka Herbaty. Tylko dwie ostatnie można znaleźć w Chinach, przy czym Chayi wywodzi się z Tajwanu, gdzie tak naprawdę jest lokalnie naturalizowana japonska ceremonia. Prowadzone sa kursy Chayi – oraz kiperskie, ale te ostatnie to inna para kaloszy. Niestety w ChRL na fali „renesansu” kultury dochodzi do tworzenia wielu dziwolagow, laczacych przyrządzanie i podawanie herbaty z Chan/Zen, taoizmem, kaligrafia, gra na cytrze, etc. Wszystko to ma to być nawiązaniem do istniejących w przeszlosci tradycji, które dawno tak naprawdę zaginely, a teraz odtwarzane sa na podstawie dawnych tekstow – choc przede wszystkim wyobraźni wlascicieli herbaciarn, którzy znaleźli lasa na „renesans” bogata klientele w postaci białych kolnierzykow i nowobogackich. Na szczęście wciąż zyje w narodzie duch realizmu, liczy się znajomość herbat, jakości, sposobow przyrządzania, używania naczyń (np. ceramika z Yixing przez swoje pory nie nadaje się do parzenia herbat wysoko-aromatycznych, w tej roli znacznie lepiej sprawdza się czerwona glinka z Chaoshan), etc. Nie należy zapomnieć, ze cala oprawa to jedna rzecz, ale liczy się tak naprawdę efekt w postaci smaku, zapachu, koloru naparu i wyglądu herbacianego napoju.
    Coraz glosniejsze sa glosy nawolujace do powrotu do prostoty, do ducha Lu Yu, o którego traktacie można wiele powiedzieć – przede wszystkim to, ze jest bardzo techniczny, a nie odlotowo artystyczny ;), bo nie ma już w Chinach literatow starej daty, ludzi kształconych wg starych kanonow.

    1. Dziękuję za wspaniały komentarz!Bardzo ciekawe spojrzenie. Widzę, że nie tylko my po tej stronie globu mamy zamieszanie. Skoro już u „źródła” jest tak, że to co zostało oryginalne jest mieszane byleby złapać klienta, to jakie szanse mamy my, by dobrnąć do prawdziwej ceremonii i ją zrozumieć (albo może raczej do tego czym ona była)? Szkoda, że nie ma już ludzi z dawną kulturą, którzy mogliby naprostować nieco niektóre rzeczy. Z drugiej strony, może to właśnie czas na stworzenie nowej wersji „ceremonii”?
      Ostatnio widziałam też wiadomość, że tytuł „mistrza herbaty” przestał być uznawany za państwowy/oficjalny z racji braku możliwości jego uregulowania oraz poprzez wysyp wielu nowych „certyfiktaów” i „dyplomów” które nijak się mają do znajomości herbaty (w każdej z 4 wymienionych kategorii). Ciekawa jestem jak to odbije się na „ceremoniach” i na samej herbacie.
      Dziękuję za wizytę i pozdrawiam!

      1. W CHRL jak pisałem, sa dwa rodzaje „oficjalnych” kursow – na kipera i mistrza Sztuki Herbaty. Oba sa wielostopniowe, wiec i „mistrzowie” sa roznego stopnia. Jeśli chodzi o ten drugi, to w grudniu zawieszono jego status jako dajacy zawod – przestano uznawać umiejetnosc parzenia herbaty wg zasad Chayi (Sztuki Herbaty) za zawod. Ale uwaga – w marcu przywrócono ten status. Prawdopodobnie srodowisko zaczelo protestować, bo straciloby klientów – jak zwykle chodzilo o pieniądze. Moja ocena – na pewno warto jezdzic po Chinach i pic herbate w miejscach, gdzie tradycyjnie się ja uprawia i od dawna pija. Okreg Chaoshan z tradycja gongfu, Yunnan, etc., mnóstwo ich. Na pewno uwazalbym na duże miasta i „wypasione”, wypelnione antykami herbaciarnie, bo często so to miejsca wciskania ciemnoty. Jeśli chodzi o kursy, to konieczne jest branie ich w certyfikowanych instytucjach – np. takich, które wspolpracuja z departamentem zatrudnienia (laodongju 劳动局) przy lokalnym rzadzie. Wystrzegac się organizowanych przez herbaciarnie. Przykład – bardzo solidne kursy organizowane przez solidne Shanghajskie Stowarzyszenie Herbaty za 3 m-ce, 21 pelnych (7 godzin) dni zakończonych egzaminami, kosztują 2300 yuanow (ok. PZL1400), natomiast 3-dniowy kurs organizowany przez siec herbaciarn podlegających pod Wang Qiong 王琼, jedna z pierwszych mistrzyn sztuki herbaty, jeszcze z lat 80tych, która wymyslila sobie koncepcje 茶修 – herbacianej medytacji – kosztują 4800 yuanow (ok. PZL3000) za 3 dni. Fakt, dostaje się ladny fartuszek i salka ma drewniane stoly…:)

      2. O proszę. widzę, że nawet takie ważne informacje o statusie mistrzów herbaty dochodzą całkiem pomieszane.
        Zaciekawiły mnie za to te kursy herbaciane. Domyślam się, że wymagana jest znajomość przynajmniej podstawowa chińskiego? Z doświadczenia zauważyłam, że bez języka ani rusz…

  4. Podstawowa nie wystarczy, to sa kursy przeznaczone dla Chinczykow, i tak naprawdę w dużej czesci w ramach doskonalenia zawodowego. Cudzoziemcow jednak przyjmuje się, nikt poziomu jezyka nie weryfikuje, ale nauczyciele posluguja się tylko chińskim, zadnej taryfy ulgowej nie ma. Tak nawiasem, w okresie kilkunastu lat w kursach kiperskich w Szanghaju bralo udział tylko 4 cudzoziemcow. Nie wiem, jak gdzie indziej, i jak z kursami Sztuki (Parzenia) Herbaty.

    1. Hmmm no i masz babo placek! Czyli jednak Instytucie Konfucjusza witaj, bo jednak iść na kurs i nie zrozumieć nic to trochę głupio.
      Dziękuję za tyle przdatnych i ciekawych informacji!:)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s