O herbatach

Rhino Mt. Kenya White Tea od The Tea

Rhino Mt. Kenya White Tea od The Tea

Dzisiaj nareszcie przyszedł czas na moje pierwsze herbaty z The Tea (i już wiem, że nie będą to ostatnie :)). Zapraszam!

The Tea

Od dłuższego czasu przymierzałam się do zakupów w tym sklepie. „TheTea jest owocem mojej wieloletniej pasji – miłości do dalekowschodniej tradycji picia i degustowania herbaty.” Tak na stronie sklepu pisze Wojtek Woźniak. Pasję tą widać nie tylko w repertuarze sklepu, ale też podczas bezpośreniego spotkania z twórcami The Tea.

W ofercie sklepu znajdziemy szlachetne, specjalnie wybrane herbaty z niewielkich rodzinnych ogrodów. Są to głównie herbaty chińskie i tajwańskie jednak co jakiś czas pojawiają się też perełki z innych zakątków świata. Wielkim atutem są też bezpośrednie kontakty z producentami oraz herbacianymi specjalistami, dzięki którym w The Tea można znaleźć ciekawostki niedostępne w innych sklepach. Poza internetem The Tea można spotkać na najróżniejszych wydarzeniach herbacianych oraz chociażby na Targach organizowanych w Fortecy Kręgliccy. Ciekawą opcją jest też miesięczna subskrypcja herbaciana o której możecie poczytać więcej tutaj.

Biała herbata z Kenii

Herbatę, którą dzisiaj Wam pokazuję kupiłam na grudniowych spotkaniach herbacianych w Warszawie. Pochodzi ona z Kenii, ze zbiorów 2016. Urzekła mnie od pierwszego powąchania bardzo kwiatowym i intensywnym zapachem.

Sam susz jest poskręcany, pełen złotych tipsów i bardzo puchaty. Miło się na niego patrzy.

Eksperymentowałam już trochę z tą herbatą. Co ciekawe nie udało mi się jej zepsuć ani zbyt wysoką temperaturą ani przetrzymaniem jej.

Dzisiaj zaś zaparzyłam ją w hohinie wodą o temperaturze 70 stopni. 3 g herbaty i parzenia 2, 3 oraz 3,5 minuty. Kolejnych czasów już nie mierzyłam.

W ogrzanym naczyniu herbata pachniała bardzo esencjonalnie i kwiatowo. Najbardziej kojarzyła mi się z liliami. Napar w kolorze ciepłym, ciemnożółtym, klarowny. W smaku pełno kwiatów lili i róż. Bardzo aromatyczny i słodkawy. W późniejszych parzeniach doszło coś z miodu, deliktanej goryczki (ale takiej przyjemnej) oraz tony warzyw gotowanych na parze.

Jeśli czytaliście moje wcześniejsze wpisy, to pewnie zauważycie, że rzadko kiedy tak wyraźnie opisuję smak. Ta herbata jednak była dla mnie na tyle wyraźna (a może smaki i aromaty były mi tak dobrze znane), że opisanie jej słowami nie było problemem. Ostatecznie wyszło  mi pięć parzeń i podjerzewam, że jeszcze jedno lub dwa dałyby radę.

Próbowałam wielu herbat białych i ta niewątpliwie jest jedną z najlepszych. Warta polecenia i delektowania się.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s