O herbatach · Wydarzenia herbaciane

Święto Herbaty 2017

Cieszę się bardzo, że w okolicach Świąt Bożego Narodzenia pojawia się (chociaż jeszcze nieśmiało) nowa tradycja-  Święto Herbaty. W tym roku po raz kolejny udało mi się spotkać z herbaciarzami w Warszawie. Zapraszam na krótką relację.

Święto Herbaty

Zostało ustanowione by zwrócić uwagę na warunki życia i pracy osób związanych z herbatą. Największy nacisk kładzie się na aspekty socjalne produkcji herbaty. Ten dzień obchodzony jest przede wszystkim w krajach mocno herbacianych. W Polsce od kilku lat pojawiają się inicjatywy by w okolicach 15 grudnia spotkać się przy herbacie. Choć może nie są to spotkania nastawione jedynie na rozważania o warunkach bytu plantatorów, zbieraczy i przetwórców herbaty, to jednak w czarkach najczęściej królują herbaty wyjątkowe, niszowe i niespotykane, a w rozmowach raz po raz przewijają się historie z ogrodów, upraw czy herbaciarni.
Tak było też i w tym roku na Dniu Herbaty zorganizowanym przez Warszawski Kolektyw Herbaciany w restauracji koreańskiej Onggi.

Pięć herbat

Podczas tegorocznej edycji spotkaliśmy się w górnej sali restauracji Onggi. Warszawski Kolektyw Herbaciany przygotował pięć wyjątkowych herbat. Mistrzami ceremonii byli Piotr i Łukasz.
Na pierwszy ogień poszła nowozelandzka czarna herbata „Zealong”. Ciekawie było posłuchac o tym, że w Nowej Zelandii herbata jest obecna od około 20 lat, a tambylcy swoje umiejętności uprawy i przetwórstwa tej rośliny zawdzięczają Tajwańczkom.


Ta herbata była według mnie jedną z lepszych tego wieczoru.
Drugą zaparzoną herbatą była herbata wietnamska przywieziona przez Roberta.


Trzecią w kolejce herbatę przygotował Łukasz. Była to zielona herbata od Pani Park. Przy okazji parzenia, Łukasz opowiedział nam trochę o historii herbaty w Korei. Choć sama herbata nie była pierwszej świeżości nadal dało się w niej wyczuć orzeszki ziemne.


Czwartą pitą herbatą była WuYiShan, wysokooksydowany oolong z Chin. Ciekawa herbata o ciemnych liściach i mocnym aromacie.


Na sam koniec została herbata wietnamska z dzikich drzew. Zaskakujący nowy zapach i przyjemny smak.

Dzień herbaty wraz z Warszawskim Kolektywem jak zwykle nie zawiódł. Miłe rozmowy, wiele nowych wiadomości i pysznych herbat. W końcu spróbowałam herbat z Nowej Zelandii i z Wietnamu:) Mam nadzieję, że ta nowa tradycja na stałe wpisze się w mój przedświąteczny kalendarz.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s