O herbatach

Herbaty skalne: Da Shui Keng Tie Luo Han Yancha i japońskie słodkości

Druga i póki co ostatnia z herbat skalnych z Gór Wuyi. Znalazła się w jednej z subskrypcji u Thetea.pl. Przy okazji degustacji herbaty tak się złożyło, że  odwiedziła nas znajoma z Japonii, która przywiozła trochę słodkości, w sam raz do herbaty. Zapraszam!

Da Shui Keng Tie Luo Han Yancha i słodycze

Herbata jak zawsze bardzo fajnie opisana. Ale… no właśnie podczas transportu herbaty w walizce stało się nieszczęście i domowe babcine maliny postanowiły ewakuować się ze słoika i zaanektować kilka bluzek i opis herbaty. Na szczęście, dzięki szybkiej interwencji, większość malin, bluzek i opisu udało mi się uratować. W malinowej nicości zaginęła jedynie nazwa kultywaru.

Herbata pochodzi z Prowincji Fujian, z gór Wuyi, a dokładniej z Da Shui Keng, z rodzinnego ogrodu. Według opisu załączonego do herbaty, została ona wyprodukowana tradycyjnymi metodami. Dzisiajesza Yancha była podprażana 3 razy. Wojtek sugeruje degustację mniej więcej rok po wyprodukowaniu, gdy smak podprażania już się nieco ustabilizuje. Zbiór to maj 2016, więc piłam ją już nawet nieco później niż po roku.

Liście są bardzo ciemne, prawie czarne ze, śwlikowymi tonami. Są bardzo mocno zwinięte. Pachną zaś słodko, pieczywem chrupkim i hmm… może to brzydki opis, ale skojarzyły mi się z farbą olejną albo zapachem swieżo malowanej ławki w parku. Podejrzewam, że osoba z bardziej rozwiniętą paletą smaków i zapachów określiłaby to jako coś bardziej przyjemnego. Może przy kolejnej degustacji wpadnie mi do głowy lepsze skojarzenie.

Herbatę zaparzyłam według zaleceń wodą o około 100 stopniach Celsjusza, w czajniczku na 120 ml. Czas parzenia to 5, 7 i 10 sekund, a później już bezzegarkowo.

Przy okazji pochwalę się nowo odkrytym stolikiem do herbaty. Stolik ręcznie robiony przez Prywatnego Hiszpana (no dobra, sam go postarzył), jest w zasadzie półką pod monitor, ale jako stolik do herbaty sprawdza się świetnie.

Kolor naparu był brudno pomarańczowy i pachniał nieco mlecznie, nieco owocowo: pomarańcz i brzoskwinia. W smaku chrupkie pieczywo, herbata słodka i jedwabista. W drugim parzeniu odnalazłam nieco rodzynek i sporo tonów mlecznych. Trzecie parzenie, 10 sekudnowe, pokazało nieco trawiaste oblicze.

Herbata posmakowała mi i po trzecim parzeniu przestałam zwracać uwagę na czas. Moją uwagę przykuły czekające na swoją kolej słodycze.

Tym razem w menu było ciasteczko matchowo czekoladowe, ciasteczko z pastą ze słodkiej fasoli- anko oraz wafelki… nie wiem z czego. Znajomy, który nam je przywiózł z ostatniej wizyty w Japonii powiedział, że skoro mają ptaka na rysunku to pewnie są z ptaka. Nie wiem, ciężko mi to osądzić. W smaku jednak doszukałam się orzeszków ziemnych.

Kolejna bardzo smaczna herbata. Zdecydowanie yancha są godne polecenia. Bardzo chętnie będę dalej zgłębiać świat tych górskich ciekawostek.

Reklamy

4 myśli na temat “Herbaty skalne: Da Shui Keng Tie Luo Han Yancha i japońskie słodkości

  1. O ! 雷鳥の里 Raichonosato ten ptak to po polsku Pardwa białosterna! A Raichonosato to ciasteczka – wyprodukowane 40 lat temu – jako mieszanka samku zachodniego z japosnkim. To pochodzi z gorkiej prefektury Nagano. Przyjemnie popatrzec na takie cos.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.