O herbatach

Pożegnanie z Nepalem, czyli Born in flames i Fiery Sunset od One Cup of Tea.

Agata ostatnio napisała, że to co dobre, szybko się kończy i na składzie One Cup of Tea pozostały już tylko nieliczne herbaty. I tak mnie tknęło, bo ja przecież jeszcze nic nie napisałam o dwóch czarnych herbatach przywiezionych przez nią w zeszłym roku. Jak to się mogło stać?

Born in flames

Przyznam, że tą herbatę polubiłam już po pierwszym niuchnięciu w opakowaniu. Czarna, ale czuć że bardzo esencjonalna. Nie wiem jak to wytłumaczyć. Tak jakby zapach herbaty otoczył nas letnim zachodzem słońca. A do tego jeszcze kwitły gdzieś nieopodal róże. Susz poskręcany ręcznie, ciemny, z bladożółtymi refleksami. Choć herbata jest prażona w woku, przy pierwszym spotkaniu tego prażenia nie wywąchałam.

W ogrzanym hohinie za to pokazała zupełnie inną twarz. Prażenie, słodycz, orzeszki ziemne. Ciekawie.

Całe parzenie było na oko. Napar wyszedł w moim ulubionym kolorze. W zasadzie na taką herbatę mogę się bardzo długo gapić. W zapachu znalazłam różę, pieczywo chrupkie, paloną kawę i owoce. W smaku, choć wyszła mi trochę za mocna, nie była ani zbyt gorzka ani cierpka. Zachowała smak, nieco różany, nieco palonej kawy.

Kolejne parzenia wyszły mi podobne. W ustach herbata bardzo przyjemna i jedwabista.

Podobno powstała w bardzo małej ilości, a szkoda, bo z zeszłorocznych nepalskich to właśnia ta smakowała mi najbardziej.

 

Fiery sunset

To druga z czarnych herbat, również podprażana. Pachnie suchością, aromatycznie, lecz mniej wyraźnie niż born in flames. Listki są ciemne, niezbyt mocno skręcone z tonami zieleni, czerni i bieli.

Kolejne parzenie na oko. W ogrzanym hohinie pachniała trochę czymś solonym. Mi skojarzyła się nieco z chrupkami serowymi.  Napar brudno pomarańczowy, pachnie i smakuje pieczywem chrupkim, owocami. Prywatny Hiszpan znalazł tam winogrona i pomarańcze. W drugim parzeniu doszukałam się róży i brzoskwini.

I tak właśnie pożegnałam się z herbatami z Nepalu. Na nowe odkrycia spod Himalajów trzeba będzie jeszcze poczekać.

***Zdjęcia z dzisiejszego wpisu zrobił Prywatny Hiszpan.

****A jako bonus podrzucam Wam muzykę, która nam towarzyszyła przy herbacie.

 

 

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.