O herbatach

Oriental Beauty oolong z Punto de té, wodospad i notes herbaciany

Hiszpańska Szkoła Herbaciana, ciekawy projekt, którego losy jednak są dość pogmatwane, w swoim czasie oferował kursy herbaciane. Na jednym z nich, podczas omawiania herbaty oolong mieliśmy zaopatrzyć się w Oriental Beauty. Traf chciał, że najszybciej kupiłam go w sklepie Punto de té. Ponieważ jestem w trakcie robienia porządków w herbatach, przyszła i na niego kolej. Zapraszam!

Kurs herbaciany i odkrywanie herbaty

Podczas samodzielnych praktyk, mieliśmy zapoznać się, opisać i przeprowadzić degustację właśnie tej herbaty.  Jak już wspomniałam kupiłam ją w sklepie Punto de te. Podczas praktyki zaparzyłam 6 g suszu w gaiwanie 120 ml. Parzenia przeprowadziliśmy według przysłanych nam instrukcji. Pierwsze trzy parzenia to wydłużanie czasu o 15 sekund i podnoszenie temperatury wody o 5 stopni. Zaczynałam od 85 stopni Celsjusza i 30 sekund. Później zatrzymaliśmy się na 2 minutach i 95 stopniach.

Sin título-1Sin título-2Sin título-3

Susz to dość spore brązowawo zielone liście i gałązki, sporo z nich było połamanych. Dało zobaczyć się też białe włoski. Zapach nieco ostry, miodowy i pełen suszonych owoców.

Napar wychodził o pięknym czerwono bursztynowym kolorze. W zapachu pieczywo chrupkie, miód oraz suszone śliwki. Podobnie w smaku. Herbata ogólnie mi smakowała i w zasadzie zaczęła moją przygodę z odkrywaniem wyżej utlenianych oolongów. To było 2 lata temu.

Dwa lata później…

Resztka herbaty, którą wykopałam z zakamarków herbacianej skarbnicy była już dobrze zwietrzała i mocno połamana. Szkoda mi jej było wyrzucać, więc zabrałam ją w teren.

Parzenie w czajniczku 120 ml, woda około 90 stopni i wszystko na oko.

Kolor piękny, smak… no cóż. Stała się cieniem siebie samej, jednak pokazała coś nadal z miodu i suszonych owoców.

Jednak jestem sentymentalna i herbata mi smakowała. A może to przez otoczenie? Podczas spontanicznego wypadu w tutejsze góry (jeśli znacie trochę hiszpańskie León, to wybraliśmy się w okolicę Omaña) znaleźliśmy bardzo przyjemny wodospad.

Fajnie było poparzyć sobię herbatę przy wtórze szumu wody.

Herbaciane zapiski

No i było też co świętować. Jakies cztery lata temu pisałam na Czajnikowym, o tym, że warto zapisywać sobie własne spostrzeżenia o herbacie. Sama początkowo spisywałam informacje w przypadkowym zeszycie, szybko jednak dotarło do mnie, że trzeba mieć jednak coś bardziej poręcznego i przeznaczonego tylko i wyłącznie do herbaty. I tak oto 5 grudnia 2014 inaugurowałam swój pierwszy herbaciany notatnik wpisem o pokrzywie zwyczajnej. Jestem wielką fanką Indiany Jonesa, więc możliwość posiadania sekretnego notatnika, gdzie mogłabym zapisywać różne ciekawe i w wielu wypadkach rozumiane jedynie przeze mnie rzeczy była baardzo pokrzepiająca moją fanowską miłość.

Tak się złożyło, że Oriental Beauty stał się 136 i zarazem ostatnią herbatą. Zapisanie notatnika zajęło mi prawie 3,5 roku. W tym czasie spróbowałam (i opisałam) 136 różnych herbat, herbatek i naparów. Oczywiście herbat które wypiłam w tym czasie było znacznie więcej, jednak nie wszystkie trafiły do mojego notatnika.

I co w tym takiego ważnego? W sumie pewnie niewiele, dobrze jest jednak czasem usiąść i zobaczyć ten kawał drogi, który już mamy za sobą. Popatrzeć chwilkę na miejsce z którego wyruszaliśmy, którędy dotarliśmy do punktu w którym jesteśmy teraz. Jak pewnie było do przewidzenia, po tych 3,5 roku wydaje mi się, że wiem mniej o herbacie niż gdy zaczynałam swój notatnik. Cieszę się, że udało mi się prowadzić zapiski, chociaż nie zawsze było łatwo i przyjemnie. Mam nawet kilka herbat, które otrzymały zaszczytne „0” w skali 10 punktów. Więcej na szczęście jest herbat z dziesiątką, do których mam szczególny sentyment.

A teraz czas zacząć kolejny notatnik, który już od dłuższego czasu czeka cierpliwie na swoją kolej. Ciekawa jestem gdzie będę, gdy zapiszę w nim ostatnią stronę.

Ach, no i oczywiście nie mogło zabraknąć czegoś do herbaty. Tym razem czekoladki belgijskie z obrazami Van Gogha przywieznione przez znajomą z Muzeum Van Gogha w Amsterdamie. 🙂

Reklamy

2 myśli na temat “Oriental Beauty oolong z Punto de té, wodospad i notes herbaciany

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.