Sprawy bieżące · współpraca · Wydarzenia herbaciane

Wolontariat herbaciany 2020 Wuyi Star

Na początku czerwca, w jednej z grup herbacianych na facebooku, pojawił się wpis o tym, że Wuyi Star oferuje program wolontariacki. We wpisie można było przeczytać, że firma normalnie organizuje programy wolontariackie w swojej siedzibie, ale w tym specyficznym roku postawnowili spróbować także innej formy- online.

Program

Owy wpis opowiadał, że istnieją dwie możliwości skorzystania z programu – jeśli jesteś na miejscu w Chinach oferowano szkolenie, udział w pracy przy herbacie i w fabryce oraz zakwaterowanie. Dla osób poza Chinami, pozostawała opcja online kurs online oraz część praktyczna. Celem wolontariatu było propagowanie chińskiej kultury herbacianej oraz chińskiej herbaty. Nie zastanawiałam się długo, wysłałam zgłoszenie i zostałam zaakceptowana.

W sumie nie wiedziałam czego się spodziewać. Okazało się jednak, że program to bardzo miła niespodzianka.

W ramach wolontariatu mogliśmy wziąć udział w około 5 godzinnym szkoleniu teoretycznym po angielsku. Dodatkowo mogliśmy wirtualnie zajrzeć do fabryki Wuyi Star. Zabrano nas też na wirtualny spacer po Wuyi i ogrodach herbacianych.

Co ciekawego na kursie?

Na wstępie opowiedziano nam o firmie Wuyi Star. Poza częścią w której dowiedzieliśmy się o historii, położeniu i o tym czym właściwie zajmuje się firma, opowiedziano nam także, że jest  to jedna z największych upraw herbaty. Firma nie starała się udawać że jest małym, alternatywnym czy prywatnym ogrodem, wręcz przeciwnie. Najciekawszą dla mnie okazało się to, że firma jest ściśle związana z instytutem badawczym herbaty, w którym między innymi prowadzi się badania nad poszczególnymi odmianami oraz nad bioróżnorodnością na plantacjach. Pokazano nam jak, poprzez wprowadzanie innych roślin na plantację i w jej okolicy, stara się zapewnić równowagę oraz naturalną ochronę i różnorodność.

W drugiej części kursu wyjaśniono nam jak przeprowadza się standaryzowaną analizę sensorczyną herbaty. Wuyi star jest jednym z członków komisji przygotowującej standardy w Chinach, więc mają w tym spore doświadczenie.

Samodzielna część praktyczna piękne początki…

Nie spodziewałam się, że gdy opowiedziano nam, że będziemy mogli przeprowadzić analizę samodzielnie, to potraktowano to tak dosłownie. Na zakończenie kursu, choć z małymi przygodami granicznymi, dotarła do mnie spora paczka z wybranymi herbatami i niezbędnymi do przeprowadzenia degustacji i analizy utensyliami. Poza tym, w paczce dotarły też foldery informacjyne (po chińsku) oraz bardzo ciekawy notatnik do zapisywania swoich herbacianych wrażeń. Notatnik wykonany jest z wtórnie przetworzonych liści herbaty.

Część praktyczna jednak nie była tak łatwa jakby się wydawało.

Nie będę oszukiwać i od razu wyznaję, że pierwsze co zrobiłam było spróbowanie przysłanych herbat. Herbaty białe, czarne oraz oolongi skalne w kilku odmianach. Świeże i bardzo smaczne. Jestem pod wrażeniem Yin Zhen… była to zdecydowanie najlepsza z tych które miałam okazję pić do tej pory.

Bardzo smaczne okazały się także Jin Jun Mei oraz Da Hong Pao.

Do analizy sensorycznej podeszłam więc z wielkim optymizmem i…..

Obejrzałam wideo instruktażowe, przyszykowałam wszystko jak należy, karty pracy przygotowane i zaczynamy. Okazało się, że nie jest tak łatwo jak mi się początkowo wydawało. (To już drugie takie odkrycie w tym roku – pierwszym była ceramika, o czym w innym wpisie…) Czasy, temperatura, zapisanie wszystkiego w miarę na bieżąco… najtrudniejsze jednak okazało się smakowanie. Zaczynam podejrzewać, że czegoś mi brak w moich receptorach węchowych i smakowych. To było moje pierwsze podejście do tak technicznej i standaryzowanej analizy. Nie spodziewałam się, że zaparzona w ten sposób herbata może aż tak nie-smakować. Słowo klucz to przeparzona. Przyznam szczerze, że nie wiem w jaki sposób można dostrzec w tak przygotowanej herbacie te wszystkie niuanse smakowe… Najcięższa wydała mi się analiza porównawcza skalnych oolongów. Najpierw trzech różnych Da Hong Pao, Shui Xian i Rou Gui. A później Da Hong Pao o różnym stopniu prażenia. Nie tylko z racji ciężkich do wyłowienia różnic (jakieś jednak udało mi się dostrzec… chociaż bardzo subtelne). Zrozumiałam też dlaczego herbatę tak próbowaną można wypluć…

Wracając do parzenia dla przyjemności

Po takim odkrywczym doświadczeniu z wielką radością wróciłam do parzenia dla przyjemności. Tym bardziej, że herbata jest naprawdę smaczna i świeża. Broni się sama. Dodatkowe ładne opakowanie jest kolejnym plusem. Na blogu pojawią się wpisy na temat tych herbat, ale jak to się mówi tu w Hiszpanii.. poco a poco (po malutku, krok za krokiem).

Podsumowując

Miałam swoje wątpliwości czy program ten nie będzie ściemą lub kolejną akcją marketingową. Okazało się jednak czymś zupełnie przyzwoitym. Z przyjemnością opowiadam Wam o tym doświadczeniu, bo wydało mi się bardzo ciekawe. Sprezentowana herbata oraz naczynia to miły dodatek, bez którego jednak również byłabym zadowolona z możliwości wzięcia udziału w programie. Jeśli będziecie mieli możliwość spróbowania herbat Wuyi Star to warto dać im szansę. Cieszę się, że mogłam poznać tą markę oraz możliwości, które oferuje. Kto wie, może któregoś dnia Plan Chiny w końcu wejdzie w życie?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.